Strona główna   Galeria      Szukaj   Listy gatunkowe   OTOP   Testy   Atlas Ptaków   Forum   Użytkownicy   Rejestracja   Zaloguj   Regulamin   FAQ   UWAGA cookie!

» Forum Galerii Fotoptaki » Konkursy FOTOPTAKI » KONKURS-FOTKA Z OPOWIADANIEM

KONKURS-FOTKA Z OPOWIADANIEM
Autor Wiadomość

Marek Paluch 
Analfabeta od urodzenia


Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 4166
Skąd: Opole

Wysłany: 2011-03-10, 19:48   KONKURS-FOTKA Z OPOWIADANIEM

1. Uczestnikiem konkursu może zostać każdy użytkownik serwisu FotoPtaki nie pełniący roli moderatora lub administratora.
2. Uczestnik konkursu może zgłosić trzy zdjęcia z jednym opowiadaniem dotyczącym tych zdjęć.
3. Prace mogą być zgłaszane w terminie do 2011-04-11
4. Zgłoszenie pracy następuje poprzez wklejenie zdjęć i napisania pod owym zdjęciami opowiadania w tym wątku.
5. Dłuższy bok zdjęcia musi posiadać rozmiar 900px, a wielkość pliku nie może przekroczyć 250kb.
6. Każde zdjęcie wraz z opowiadaniem musi być opatrzone tytułem.
7. Dozwolona jest wyłącznie globalna obróbka fotografii (wyostrzanie, zmiana kontrastu, saturacji, itp.) , wszelkie operacje selektywne, a w szczególności fotomontaż, są zabronione.
8. Zwycięzców konkursu wyłoni jury składające się z moderatorów.
9. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 2011-04-20
10. Nagrodą w konkursie jest bardzo szybki dysk zewnętrzny PQI HDD H566 2,5 cala 500GB USB 3.0
11. Zwracam uwagę na fakt, iż opowiadanie to krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, jednowątkowej fabule, pisany prozą.
12. Nie ma możliwości zmiany regulaminu po ogłoszeniu
_________________
www.marekpaluch.pl
www.fotoneo.pl
 
 
 

Piotr 
gaduła
Piotr Straznikiewicz



Dołączył: 14 Lis 2010
Posty: 690
Skąd: Opole

Wysłany: 2011-03-10, 20:30   Pierwszy raz w "Budzie"

Jestem początkującym "Fotoptasiarzem" , zaczynam od zera ( szklanka opróżniona do dna ) .
Uwielbiam spacery z aparatem i robienie zdjęć ptakom i jestem sceptycznie nastawiony do fotografowania z ukrycia :pif: . Pewnego dnia zostałem :oops: w proszony tak wprosiłem się sam do tak zwanej "budy" . Przyszedłem nie przygotowany ( na zewnątrz - 3 o C ) bez ubioru przystosowanego do siedzenia (długotrwałego ) bez statywu tylko aparat i obiektywek - dzięki bogu ze stabilizacją . Obserwowałem Mistrza w czasie fotografowania i w pewnym momencie dostałem kuksanca rób zdjęcie Bażant poza moim zasięgiem ( za blisko ) . Patrzę do "dziury" i szok Bażant jak się patrzy , biorę aparat , ręce się trzęsą ( nie z zimna , choć byłem zmarznięty ) i pstrykam raz drugi i trzeci i nie wiem ile jeszcze . W ten sposób zostałem przekonany do fotografii z ukrycia :bravo: :bravo: . Poniżej zdjęcie z tego spotkania .
 
 

Tomek_K 
milczek



Dołączył: 22 Lis 2010
Posty: 100
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-03-10, 21:11   

Bardzo fajny konkurs.Sam nie bardzo czuję się na siłach,ale z chęcią poczytam i popatrzę na zdjęcia.Życzę powodzenia i przede wszystkim dobrej zabawy.
 
 
 

Pawik 
milczek
Paweł Wacławik



Dołączył: 11 Lis 2010
Posty: 126
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-03-10, 23:30   

A czy mogą tu być też opowieści już kiedyś napisane i pokazywane? Czy mają być nówki - folie :-) ?
_________________
www.pawelwaclawik.pl
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-03-10, 23:36   

Nie zastrzegłeś Marku, że nie można komentować historyjek... :klup3:
Ale to chyba oczywiste, skoro ma być konkurs. Chociaż to nie my, ale moderatorzy mają wybierać ... :roll:
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

miszak 
niemowa



Dołączył: 24 Lis 2010
Posty: 13
Skąd: Ostrołęka

Wysłany: 2011-03-11, 10:08   

Heheh fajny konkurs ale nie wiem czy ja potrafię napisać "krótki utwór epicki " bo dla mnie krótki to może być co innego niż dla Marka ;-)
_________________

 
 

fotosc
gaduła okrutna
Sylwester Cwalinski


Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 1292
Skąd: USA / NJ / Lomza

Wysłany: 2011-03-11, 16:36   

miszak, pisz pisz , nie wstydz sie :lol:
p.s. zdjecia w Ostrolece robisz , czy gdzies jezdzisz?
_________________
,gdyby zwierzeta potrafily stworzyc religie czlowiek bylby diablem
 
 

Marek Paluch 
Analfabeta od urodzenia


Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 4166
Skąd: Opole

Wysłany: 2011-03-11, 17:17   

nie zastrzeglem bo chce komentarzy :)
moga byc starsze jesli nie jest napisane
ja nie potrzebuje referatu miszak :)

ma byc zabawa i tyle
_________________
www.marekpaluch.pl
www.fotoneo.pl
 
 
 

Wlodeks 
gaduła



Dołączył: 19 Lut 2011
Posty: 587
Skąd: południowa Wielkopolska

Wysłany: 2011-03-11, 18:44   

Ciekawa propozycja, ale ten weekend jeszcze bez zdjęć będzie, może tylko temat przemyślę :klup3:
_________________
www.wlodeksmardz.pl
 
 

Marcin Stefańczyk 
rozkręcam się



Dołączył: 29 Mar 2007
Posty: 398
Skąd: Cze-wa/Gdańsk

Wysłany: 2011-03-12, 10:02   

miszak, zacznij fotki pokazywać a nie tylko nagrody w konkursach zdobywać ;-)
_________________
Pozdrawiam fotoptasiarzy
 
 
 

Agata 
niemowa


Dołączyła: 08 Paź 2010
Posty: 20

Wysłany: 2011-03-14, 18:10   

Ja bym może i napisała tyle ze mi wena na urlop polazła :lol: a proza na macierzyński :mrgreen: no i te fotki..... chętnie jednak poczytam.
_________________
www.mojeptaki.info
"Choćbyśmy cały świat przemierzyli w poszukiwaniu Piękna, nie znajdziemy go nigdzie, jeśli nie nosimy go w sobie." — Ralph Waldo Emerson
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-03-14, 22:58   

Wiosna przyszła, ptaki śpiewają, w teren sie jeździ, zdjęcia obrabia - całkiem zapomniałam o tym konkursie ... No tak, coś trzeba będzie napisać ... Jeszcze się :-P odezwę
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

Marek Paluch 
Analfabeta od urodzenia


Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 4166
Skąd: Opole

Wysłany: 2011-03-23, 14:44   

przypominam o konkursie czas leci
_________________
www.marekpaluch.pl
www.fotoneo.pl
 
 
 

zbde 
niemowa



Dołączył: 17 Sty 2009
Posty: 7
Skąd: Tarnobrzeg

Wysłany: 2011-03-24, 08:51   

cos malo pisarzy jest wsrod ptasiarzy;)
 
 

Piotr 
gaduła
Piotr Straznikiewicz



Dołączył: 14 Lis 2010
Posty: 690
Skąd: Opole

Wysłany: 2011-03-24, 11:37   

Oby tak dalej :-) wygram konkurs :cyk: . Bierzcie się do roboty :klup1:
_________________
http://www.piotrstraznikiewicz.pl/
 
 

Wlodeks 
gaduła



Dołączył: 19 Lut 2011
Posty: 587
Skąd: południowa Wielkopolska

Wysłany: 2011-03-24, 19:50   

Jeszcze jest trochę czasu,,,, :lol: spoko, coś się wykroi,,,,,
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-03-25, 00:21   

Na razie brak mi weny pisarskiej, zwłaszcza że chcesz krótkie opowiadanie. Długo - mogę, ale krótko i do rzeczy, to takie mało kobiece ... ;-)
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

Hubert Gajda
[Usunięty]

Wysłany: 2011-03-25, 07:30   

mam pytanie co do długości opowiadania... do jakiej długości powinienem się ograniczyć?
Mam małe fotostory i nie wiem czy mam się rozpisywać :-P
 
 

Marek Paluch 
Analfabeta od urodzenia


Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 4166
Skąd: Opole

Wysłany: 2011-03-25, 10:51   

mozesz pisac nie lubie czytac
ale jesli bedzie ciekawe to czemu nie
_________________
www.marekpaluch.pl
www.fotoneo.pl
 
 
 

Hubert Gajda
[Usunięty]

Wysłany: 2011-03-25, 16:02   

postaram się skrócić ile się da... przysiądę temat wieczorem... postaram się by było ciekawie :-P
 
 

Agata 
niemowa


Dołączyła: 08 Paź 2010
Posty: 20

Wysłany: 2011-03-25, 16:30   

a ja coś napiszę by Piotr miał konkurencje, :-D chociaż moje fotki będą liche i aż wstyd wstawić
_________________
www.mojeptaki.info
"Choćbyśmy cały świat przemierzyli w poszukiwaniu Piękna, nie znajdziemy go nigdzie, jeśli nie nosimy go w sobie." — Ralph Waldo Emerson
 
 

Marek Paluch 
Analfabeta od urodzenia


Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 4166
Skąd: Opole

Wysłany: 2011-03-25, 17:49   

fotki nie sa najwazniejsze tylko opowiadanie fotka jest wypelnieniem
_________________
www.marekpaluch.pl
www.fotoneo.pl
 
 
 

Hubert Gajda
[Usunięty]

Wysłany: 2011-03-25, 18:35   

Zgodnie z obietnicą postanowiłem spróbować swoich sił w konkursie.
Ptak jest aktorem drugoplanowym, ale mam nadzieję że fotostory kwalifikuje się ;-)
Miłej lektury!

"Prawdziwe oblicze norki amerykańskiej"

Zima 2009/2010 należała do najsroższych i najdłuższych ostatnich lat. Niska temperatura sprawiła że rzeki pokryły się grubą warstwą lodu. Lodu na tyle grubego, że ptactwo dotąd żerujące przy brzegu, zaczęło cierpieć głód. Warunki atmosferyczne zmusiły zwierzęta do szukania pożywienia w bezpośrednim sąsiedztwie ludzi. Takim właśnie miejscem stała się Cybina, będąca prawym dopływem Warty. Podczas długich mrozów ptactwo zbierało się na nie zamarzniętym odcinku rzeki Cybiny, na terenie Poznania. Pośród kormoranów, łysek, nurogęsi, kaczek krzyżówek były również łabędzie nieme i to właśnie łabędź niemy stał się jednym z głównych bohaterów tego opowiadania.
Ptaki kojarzyły widok człowieka, jako źródło nadchodzącego posiłku. Ludzie karmiąc regularnie ptaki doprowadzili do tego, że sam widok nadchodzących ludzi sprawiał, że ptaki koncentrowały się przy brzegu. Tak było i tym razem.
Wędrując wzdłuż brzegu starałem się odczytywać obrączki ptaków, które wychodziły z wody na kry. Kiedy zatrzymałem się by odczytać kolejne obrączki, jeden z łabędzi ostrożnie wdrapał się na krę i niespiesznie podążał w moim kierunku. Kątem oka spostrzegłem szybko poruszający się niewielki obiekt wśród ośnieżonych trzcin. Jak się po chwili okazało, tym niesfornym zwierzęciem buszującym wśród trzcin była norka amerykańska.


Jakie wielkie było moje zaskoczenie kiedy ów norka, nie okazując strachu zaczęła zmierzać w moim kierunku. Obiektem jej zainteresowania nie byłem jednak ja, była nią wcześniej wspomniana samica łabędzia niemego. Drapieżnik nie zwracał w ogóle na mnie uwagi i bez strachu przybliżył się na odległość niecałych dwóch metrów. Łabędź znudziwszy się, nie dostając żadnego jedzenia, odwrócił się i stanął tyłem do nadchodzącego napastnika. Norka zbliżyła się do wielokrotnie większego od siebie ptaka i wcisnęła głowę pod jego skrzydło, wgryzając się w bardziej dogodne miejsce.


Reakcja łabędzia była błyskawiczna, jednak miejsce zatopienia kłów utrudniało ofierze obronę. Rozpoczął się makabryczny taniec. Łabędź szamotał się, bijąc skrzydłami o lód i kopiąc wiosłami we wszystkich kierunkach. Norka, stanowiąc jedynie ułamek wagi łabędzia nie poddawała się ani na chwilę. Zacisnęła szczęki na tyle mocno, że ptak nie mógł pozbyć się napastnika, nawet wykonując te wszystkie manewry.


. Po chwili uścisk szczęk drapieżnika osłabł i to okazało się szansą dla łabędzia. Seria kopniaków i ciosów skrzydłem była naprawdę porażająca, ale nie zniechęciła dostatecznie szkodnika. Norka zajadliwie atakowała, jednak zdecydowana defensywa łabędzia pozbawiła napastnika apetytu. Podziobana i poobijana norka zaniechała kolejnych prób, a łabędź zdezorientowany tym co przed chwilą się stało, próbował się otrząsnąć. Początkowo stał na lodzie i próbował dojść do siebie.


Nie doznawszy żadnych poważnych obrażeń, powoli się oddalił w stronę wody. Norka nie zaprzestając żarłocznego amoku, zanurzyła się w wodzie. Po krótkiej chwili, w luce między krami pojawił się ten ciemno ubarwiony drapieżca, trzymając w pysku upolowaną rybę. Chowając się w przybrzeżnej niszy, osłonięta przez lód, zaczęła pożerać swoją ofiarę. Tym razem dzień zakończył się dobrze dla obu gatunków, jednak jak powszechnie wiadomo, norka amerykańska sieje pogrom wśród ptaków związanych z siedliskiem wodnym.


KONIEC ;-)
Ostatnio zmieniony przez Hubert Gajda 2011-03-28, 18:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
 

Agata 
niemowa


Dołączyła: 08 Paź 2010
Posty: 20

Wysłany: 2011-03-25, 20:04   

Cudowne opowiadanie :bravo: :bravo: a ta norka jaka śliczna :)
_________________
www.mojeptaki.info
"Choćbyśmy cały świat przemierzyli w poszukiwaniu Piękna, nie znajdziemy go nigdzie, jeśli nie nosimy go w sobie." — Ralph Waldo Emerson
 
 

turbol 
Administrator
Andrzej

Dołączył: 23 Lis 2010
Posty: 242
Skąd: Biała Podlaska

Wysłany: 2011-03-25, 21:45   

Hubert Gajda, świetne opowiadanie , ale zwracam uwagę na 2 punkt regulaminu konkursu .
_________________
http://andrzejlukijanczuk.pl/
 
 

Hubert Gajda
[Usunięty]

Wysłany: 2011-03-26, 03:27   

zatem wyrzucę 2 by było regulaminowo :-P
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-03-26, 17:37   

Bardzo interesująca historia, mrożąca krew w żyłach. :shock: Nie wierzę, że łabędź wcale nie ucierpiał, ale był w szoku i może krew zaczęła trochę później wypływać z ranki. I co taka norka sobie wyobrażała? Że uszczknie kawałek żywego ptaka? Musiała być niesamowicie głodna.
Hubercie, myślę, że żeby stało się zadość regulaminowi, spokojnie możesz zrezygnować ze zdjęcia drugiego i ostatniego. :klup2:
Ja też miałam historyjkę z kilkoma zdjęciami, ale właśnie dlatego jej nie wstawiłam.
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

Hubert Gajda
[Usunięty]

Wysłany: 2011-03-26, 18:08   

zgodnie z regulaminem usunąłem 2 zdjęcia... szkoda bo historia nie będzie pełna, ale regulamin rzecz święta! Cieszę się że się podoba. Sam byłem świadkiem tego wydarzenia po raz pierwszy i z niedowierzaniem patrzyłem na to co się dzieje!
Łabędź na prawdę nie ucierpiał ponieważ norka miała jedno jedyne podejście na zawarcie szczęk, a to nie specjalnie jej się udało! Złapała jedynie za opierzoną część pod skrzydłem zatem łabędź nie doznał urazów!
Na pewno nie zrobiła tego z głodu bo widziałem jej wielokrotny sukces w łowieniu ryb!
Praktycznie każde nurkowanie kończyło się złowieniem ryby.
Widocznie instynkt łowcy jest tak mocny że nie mogła się powstrzymać?!
 
 

Wlodeks 
gaduła



Dołączył: 19 Lut 2011
Posty: 587
Skąd: południowa Wielkopolska

Wysłany: 2011-03-28, 18:58   

Hubert !!! Ale dreszczowiec zasunąłes,,,, :shock: świetne opowiadanie :bravo:
A ja coś nie mam weny :-(
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-04-04, 23:09   

Historyjka nr 3 pt.: "Brzoza i ptaki".

Brzoza potrafi być bardzo wysoka, nawet do 25 m. Ma kwiatostany w postaci długich kotek. Pylą na wiosnę i u alergików wywołują płacz oraz potężne kichanie. Ale to szybko mija … Natomiast jej liście i sok zawarty w pniu i gałęziach są ważnym surowcem leczniczym. Drzewo brzozy jest elastyczne i mocne, ma więc zastosowanie do wyrobu mebli ogrodowych i produkcji sklejek. A kiedy obejmiesz brzozę ramionami, przyłożysz do niej czoło i postoisz tak kilka minut, odczujesz nieopisany spokój i wielką ulgę. Może nawet przejdzie ci uporczywy, poranny ból głowy …. Korzyści z brzozy jest więcej.
Na moim osiedlu brzozy wznoszą się ponad bloki i strzeliście pną do góry. Jedna z brzóz jest szczególna, lekko pochyla się do przodu, nadstawiając swój pałąkowaty czubek do słońca. Ptaki uwielbiają tę brzozę! Każdy ptak, czy to mieszkaniec tej dzielnicy, czy przybysz wiosenny lub zimowy, duży i mały - wszystkie zalatują na najwyższe gałęzie brzozy.



Fot. 1 Zimą na brzozie przysiadły, zmęczone lotem ze Wschodu, jemiołuszki i kwiczoły.

Zasiadanie na szczycie brzozy tutejsze ptaki poczytują sobie za punkt ptasiego honoru. I o ten niewielki fragment pałąkowatej gałązki, potrafią toczyć prawdziwe boje. Najchętniej i najczęściej siadają tu sroki. Mieści się tylko jedna. Jeśli są dwie, druga zajmuje miejsce o jeden poziom niżej i czeka na dogodną sposobność. Może wiatr zawieje mocniej i sroka ze szczytu straci równowagę. Może wrona znajdzie jakiś smakołyk na trawniku, a wtedy sroka poleci jak strzała w dół, żeby wyrwać jej to spod łap. Czasami nie czeka, ale walczy i spycha konkurentkę w dół. Trzy też potrafią toczyć boje o czubek. Na kota, przechodzącego poniżej, rzucają się z wrzaskiem wszystkie sroki, zespołowo. I ta z czubka brzozy, i wszystkie które były poniżej. I co się wtedy dzieje? Kot umyka w stronę najbliższych krzaków, a czubek brzozy zajmuje - wrona. Rozgląda się, przeciąga łapy, robi sobie toaletę, grzeje w słońcu lub daje się huśtać wiatrowi. Krótko. Żadna sroka nie zniesie widoku wrony na szczycie brzozy. O, co to, to nie!!!



Fot. 2 Atak srok na wronę, zakończony jej ucieczką

Najbardziej zadziorne są podloty, takie czerwcowe, lekko podszkolone w lataniu. Na brzozie zresztą ćwiczą razem z rodzicami. Zlatuje się ich 6 do ośmiu i zaczyna się akcja pod hasłem „Huzia na wronę”. Sroki atakują intruza ze wszystkich stron, krzyczą, skrzeczą, piszczą, robią taki harmider, że normalna – a nie zawzięta – wrona dawno powinna się zabrać z miejsca, w którym jej tak bardzo nie chcą. Jeśli tumult i hałas nie wystarczają, sroki atakują zaczepiając wronę skrzydłami, nalatując na nią i podskakując pod jej brzuch od dołu. Wreszcie – wrona nie wytrzymuje i odlatuje. Identyczne walki odbywają się między srokami a kawkami, grzywaczami, sierpówkami, jak również – w obrębie wymienionych gatunków. Szczytu brzozy pilnują też wróble, które potrafią uprzykrzyć życie przybysza z innej części miasta lub nawet zza granicy. Wróble nie tolerują na swojej brzozie pojedynczych szpaków i kwiczołów. Ale tych dużych ptaków nie da się tak łatwo wykurzyć, ani z gałązek, ani tym bardziej ze szczytu. Wróble przyjęły strategię nużącego nękania samą swoją obecnością. Kręcą się więc w okolicy odpoczywającego szpaka lub kwiczoła, ćwierkają mu nad uchem, wlatując i zlatując z gałązki wprowadzają ją w niezbyt przyjemną wibrację. Gonią się pomiędzy listkami i zakłócają błogi spokój odpoczywającego na brzozie przybysza. Wróble nie lubią też pierwiosnków, piecuszków i muchołówek, które – jak każdy inny ptak – koniecznie chcą pojawić się na szczycie brzozy i przysiąść na jej gałązkach wśród listków. Muszę stwierdzić, że jakoś najmniej wrogich reakcji wywołuje obecność gawronów na tej brzozie. Może ich wielkość wzbudza respekt, a może spokojne zachowanie … Gawrony potrafią długo siedzieć bez ruchu i obserwować otoczenie. Goście masowo nawiedzający górne rejony brzozy, jak szpaki w zimie, jemiołuszki czy kwiczoły, choć wywołują nerwowe poruszenie i niechęć tubylczych ptaszków, nie są nękani, a sroki, gawrony, wrony i wróble - pozostawiają ich w jakim-takim spokoju. Robię im wszystkim zdjęcia i umieszczam je w domowym katalogu pod hasłem „Szczyt brzozy”.
Kilka dni temu, nieoczekiwanie zobaczyłam na brzozie w parku, samicę krzyżówki.



Fot. 3 Brzozowa kaczka

Nie widziałam, kiedy wleciała, spodziewałam się, że pewnie zaraz zleci na dół i trzymałam aparat przy oku, w pogotowiu. Nic z tego. Brzozowa kaczka, uśmiechając się do siebie samej i swoich myśli, najspokojniej w świecie robiła sobie toaletę, a kiedy skończyła – wtuliła dziób w piórka i zamknęła powieki. Brzoza posłużyła kaczce za sypialnię. I tym sposobem, nasze piękne drzewo, jeszcze raz pokazało, jak bardzo jest przydatne i dla ludzi, i dla ptaków.
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

PiotrG 
niemowa
Piotr Górny


Dołączył: 31 Maj 2010
Posty: 91
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2011-04-05, 21:21   

Hanka, świetne opowiadanie, dla mnie bardzo ciekawe foto 1 - stado jemiołuszek i kwiczołów naraz :-)
 
 

wld
[Usunięty]

Wysłany: 2011-04-05, 23:27   w pogoni za wąsatką...

No to i ja spróbuję swoich sił w konkursie :-)

Styczeń 2010 należał do bardzo mroźnych i śnieżnych. 12 stycznia 2010 - wtorek na długo utkwi w mojej pamięci, dzięki niezwykłej przygodzie, którą przeżyłem. Tego dnia temperatura spadła do niemalże -20 ⁰C, czyste, bezchmurne niebo. Nic tylko zapakować sprzęt do plecaka, napełnić termos gorącą herbatą i w teren. Tak też uczyniłem, obierając kurs na pobliskie rozlewiska, które znajdują się około 10 minut marszu od miejsca mojego zamieszkania. Gęste trzcinowiska tam porastające dają schronienie rozlicznym gatunkom ptaków. Z myślą spotkania wąsatki, choć nie robiłem sobie wielkich nadziei, niezwykle dziarsko wyruszyłem z domu. Po dotarciu na miejsce zacząłem się rozglądać za dogodnym miejscem zagłębienia się w trzciny. Latem nie sposób w nie wejść ze względu na bagniste podłoże. Wiedząc, że od ponad miesiąca trzymał siarczysty mróz bez wahania zniknąłem w trzcinach. Po przejściu około 10 metrów natknąłem się na miejsce, w którym trzcina nie porastała i rozciągał się wspaniały widok. „Coś” mi podpowiedziało, że powinienem tutaj zostać na trochę dłużej. Rozłożyłem karimatę, przygotowałem sprzęt. Usiadłem i znieruchomiałem uważnie wsłuchując się w otoczenie. Po około 40 minutach zobaczyłem ją! Najprawdziwsza wąsatka, śliczna samiczka. Trudno mi w tej chwili opisać, co czułem. Serce waliło mi jak młotem, ponieważ ten gatunek widziałem tylko na zdjęciach. Nie miałem odwagi się poruszyć w obawie, że ją spłoszę. Jednak mój cel był jeden – spróbować sfotografować tego wspaniałego ptaka. Po to wszak moja wyprawa. Delikatnie podniosłem aparat do policzka, czekając na jej reakcję. Jak gdyby nigdy nic, skubała zawzięcie trzcinę w ogóle nie zwracając na mnie uwagi. Nim zdążyłem wyzwolić migawkę wąsatka przeskoczyła na trzcinę w odległości najwyżej 60 cm ode mnie. Byłem tak zdumiony i zauroczony, że nawet nie drgnąłem. Mogłem ją podziwiać z bliska, z bardzo bliska. Trwało to może 30 sekund, może 40 nie pamiętam. Następnym jej krokiem było zejście na lód, pokryty śniegiem, by na chwilę przysiąść na złamanej łodydze trzciny. Teraz albo nigdy, pomyślałem. Szybko strzeliłem 3 ujęcia, a trzask wyzwolenia migawki wydawał mi się wystrzałem z pistoletu. Ku mojemu zdziwieniu nie zrobiło to na wąsatce żadnego wrażenia, która spokojnie przeskoczyła na kolejną łodyżkę i kolejną, oddalając się ode mnie. Rzecz jasna ruszyłem za nią, licząc na kolejne ujęcia. Po przejściu około 5 metrów w głąb trzcinowiska nagle usłyszałem suchy trzask i w tej samej chwili znalazłem się w lodowatej wodzie i błotnistej mazi. Wpadłem po pas. No to super, pomyślałem, próbując się wydostać. Niestety każdy mój ruch powodował, że zagłębiałem się coraz bardziej. Będąc już po piersi w mazi wystraszyłem się nie na żarty. Zacząłem intensywnie myśleć. Odłożyłem aparat najdalej jak mogłem, w bezpieczne miejsce. Na szczęście w pobliżu rosła trzcina i to dzięki niej mogłem się wydostać. Chwyciłem sporą wiązkę i niczym po linie wypełzłem na powierzchnię. Ulga jaką poczułem jest nie do opisania. Zapomniałem o wąsatce, radości jej spotkania oraz ujęciach, które zrobiłem. Drżącymi rękoma zapakowałem sprzęt do plecaka i ruszyłem do domu. Po około 5 minutach mokre ubranie mocno zesztywniało, więc szedłem niczym rycerz w stalowej zbroi. Przez całą drogę rozmyślałem, jak to los dał mi drugą szansę… Kiedy już doszedłem do siebie (fizycznie i psychicznie) zabrałem się do przejrzenia zdjęć. Oto rezultat:

"Chwila dla reportera #1"


"Chwila dla reportera #2"
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-04-06, 12:13   

Opowiadanie mrożące krew w żyłach, i taką też sytuację przeżyłeś. Ale jednocześnie, los Ci zesłał wymarzoną wąsatkę. :-D I to jest wspaniała rekompensata poniesionych trudów. Piękne zdjęcia! :bravo:
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

Wlodeks 
gaduła



Dołączył: 19 Lut 2011
Posty: 587
Skąd: południowa Wielkopolska

Wysłany: 2011-04-06, 18:49   

Haniu!!! Wspaniałe opowiadanie o ptakach, ale tak na prawdę o drzewie. O drzewie życia, które daje ptakom jego radość. Bardzo mi się podoba;-)) A opowiadanie Waldka, to coś z thrillera, aż mnie się zimno zrobiło,,,,, Wspaniałe zdjęcia Waldek)))
_________________
www.wlodeksmardz.pl
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-04-06, 19:54   

:) ) :) ) :mrgreen:
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

PiotrG 
niemowa
Piotr Górny


Dołączył: 31 Maj 2010
Posty: 91
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2011-04-07, 15:25   

wld, wąsatka pięknie zgrała się z tłem, duże :bravo: :bravo: za nieprzepaloną biel.
 
 

Amedos 
milczek
Michał


Dołączył: 03 Lis 2010
Posty: 166

Wysłany: 2011-04-07, 20:22   

Sieweczka i duże oko.

Sieweczka: Znów go widzę, zawsze schodzi po brzegu, rozkłada coś dziwnego na plaży, a potem nagle znika. Zostaje tylko jakieś dziwne oko, jedno. Nie wiem co on tam robi, ale nigdy mi to nie przeszkadzało. Poczekam jak zniknie i znów tam podejdę.

Fotograf: Widze nurogęsi, trza jak najszybciej się rozwinąć zanim do mnie podpłyną. Na tej wysepce lubią odpoczywać, więć lepiej by mnie nie widziały. Wszystko przygotowane, trza wskakiwać pod siatke. Wchodząc, przypomniała mi się sieweczka, ciekawe czy dziś przyjdzie. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Ciekawy ptak do fotografowania. Nigdzie się nie spieszy, czeka spokojnie, na dodatek nie ucieka. Czasem nawet nie pstrykam mu zdjęć tylko obserwuje. Były sytuacje, kiedy była tuż pod siatką, stała nieraz 30 minut.

Sieweczka: No, wszedł. Dziś coś długo, dobra ide. Zobacze znów to oko, jest w nim coś ciekawego, moge się w nie przyglądać godzinami.

Fotograf: Nie zdążyłem do kubka kawy nalać, a coś obok dumnie kroczy. No tak sieweczka. Podniosłem głowe, zatrzymała się, ciekawe czemu tak dziwnie się mi przygląda. Zastanawiałem się co w takiej chwili może myśleć?
Pewnie nigdy sie nie dowiem.

Sieweczka: Chyba jeszcze całkiem nie znikł, bo widać głowe. On mnie mało interesuje, bardziej to duże oko, takie inne niż zawsze widze.

Fot 1 Wielkie oko


Sieweczka: Nie widać go, pójdę pod oko, a potem kąpiel w wodzie.

Fot 2 Kąpiel


Fotograf: Nurogęsi jeszcze nie ma, za to sieweczka jest. Weszła do wody, no takiej fotografii jeszcze nie mam. Robie pare zdjęć, niestety jak na złość przyszła chmura. Może zdąży odsłonić słonce, zanim ptak odejdzie. Czekam i nic, dalej pochmurno.

Sieweczka: Dość tej kąpieli, ide troche postać przed tym okiem. Dobrze się tam czuje.

Fotograf: Nurogęsi podpłynęły, za to sieweczka ustawiła sie idealnie w osi obiektyw- nury. I jak tu robić fotki, przesuwam zestaw w lewo. Udaje sie nie wystraszyć nurów. Foce je około 10 minut, nagle focus robi coś dziwnego i przed moimi oczami ukazuje się sieweczka.

Fot 3 Odpoczynek


Fotograf: Miałem ochotę wstać spod siatki i ja przestawić. Tylko wiedziałem czym się to skończy. Nie było by żadnego ptaka. W tym samym czasie napłynęły z lewej strony kolejne nury, przestawiam obiektyw i fotografuje je na wodzie. Odstawiam na chwile aparat, by zobaczyć gdzie jest sieweczka, nie widze jej. Rozglądam się dookoła, nie ma jej nigdzie. Przestawiam obiektyw na nury siedzące na plaży. Robie pare pstryków i widzę dwie sieweczki idące w strone obiektywu. W sumie już się zacząłem śmiać, teraz będą w dwóch miejscach blokować focus. Jednak się tak nie stało, zatrzymały się tuż koło mojej ręki w odległości paru cm, po czym po chwili odleciały.

Obserwacja i fotografowanie ptaków, jest czymś co daje odpoczynek, relaks i całkowite odizolowanie się od świata, który nas otacza. Czasem nie da się opisać słowami, to co czuje się do danej sytuacji. Chwile które tam się spędza, są nie do zapomnienia, a fotografia chwilą o której możemy sobie przypomnieć.
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-04-08, 00:06   

Amedos, sympatyczne, zabawne, pomysłowe i bardzo ładne zdjęcia. Mnie sie spodobała Twoja historyjka :lol: :bravo:
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

Wlodeks 
gaduła



Dołączył: 19 Lut 2011
Posty: 587
Skąd: południowa Wielkopolska

Wysłany: 2011-04-08, 12:56   

Amedos zaplusowałeś bardzo nowatorska formują opowiadanie ;-) ))bardzo mi się spodobało, a i zdjęcia do tego masz wyborne :-D :bravo:
_________________
www.wlodeksmardz.pl
 
 

anna187 
milczek
Anka Parysz


Dołączyła: 08 Lis 2010
Posty: 136
Skąd: Stare Babice

Wysłany: 2011-04-08, 19:57   

Opowiadanie super, szalenie mi się podobało. :bravo: :bravo: :bravo:
_________________
www.annaparysz.pl
 
 

PiotrG 
niemowa
Piotr Górny


Dołączył: 31 Maj 2010
Posty: 91
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2011-04-09, 21:02   

Z pamiętnika ptasiarza

Wiosna ubiegłego roku. Ciepłe popołudnie. Zza pojedynczych chmur co chwila wyłaniało się słońce i oświetlało rozkwitający po zimie krajobraz. Ledwie tydzień temu spadł jeszcze śnieg, a teraz wydawało się, jakby lato trwało w najlepsze. Przechodzący przez ulicę ludzie wyraźnie cieszyli się z nastania ciepłych dni, kilkoro dzieci jeździło na rowerach. Za niskimi osiedlowymi domami widać było ciemnozielone, sosnowe korony pobliskiego lasu. Prawie Arkadia. Nic - tylko wyciągnąć się na leżaku w ogródku i poprzyglądać się sunącym leniwie chmurom. Ale to propozycja nie dla ptasiarza.
Kwiecień nadaje się przecież idealnie do obserwacji i fotografii ptaków - w szczególności dzięki ich głosom, które rozbrzmiewają prawie na każdym drzewie, ułatwiając znalezienie nieraz ćwierkającej rzadkości - w końcu to czas przelotów. Nic dziwnego, że w kierunku owego lasu zdążała postać niecodziennie ubrana, niosąca statyw i fotograficzny sprzęt w plecaku - nieskromnie dodam, że byłem to ja.

Po przejściu kilkuset metrów wkroczyłem na teren lasu. Zamontowałem sprzęt do monopodu i wyruszyłem w poszukiwaniu nowych kadrów. Ciepły wiatr owiewał mi twarz, lecz moje oczy śledziły uważnie otoczenie - dostrzegałem sylwetki kwiczołów na drzewach, jednakże w znacznej odległości, niepozwalającej oddać zadowalającego migawkowego strzału. Teren wyglądał przeciętnie - pojedyńcze wysokie sosny ze skupiskami młodszych drzewek i sporadycznie rosnącymi brzozami. Jednakże wiedziałem, że można spotkać tam wiele ciekawych gatunków - nieraz widywałem dzięcioły zielone, wilgi, a w młodych sosnach lubiły buszować sikory i cała masa leśnej drobnicy włączając najmniejszego - mysikrólika.

Przeszedłem już całkiem spory odcinek drogi, gdy usłyszałem cienkie piski w grupie niskich sosen nieopodal. Głos pasował do czyża, a właściwie całego stadka, szczebiocącego, świergocącego, ćwierkającego. Można powiedzieć - wesołe ptaszęta. Zbliżyłem się do grupki, łuszczaki jednak zdawały się być bardziej zainteresowane szukaniem pożywienia wśród gałęzi, niż moją osobą. Zresztą, dlaczego miałyby być - przecież człowiek to też kręgowiec, pospolity, tylko nie potrafiący fruwać. Był czas przelotów, więc być może ta grupa czyży jeszcze nie spotkała się z destrukcyjną działalnością Homo sapiens i nie miała powodu się go obawiać. Bądź co bądź, wydawały się nie zwracać na mnie szczególnej uwagi, a prawdę mówiąc, byłem im za to wdzięczny.
Powoli podniosłem w górę aparat i przyłożyłem wizjer do oka. Czyże wyglądały jak małe, szaro-zielone kulki krążące wśród sosnowych igieł. Wykonałem kilka ujęć tego stadka, jednakże jedno szczególnie przypadło mi do gustu - ujęcie samiczki oświetlonej przez kwietniowe słońce, przedzierające się przez leśną gęstwinę. I to właśnie nietypowy charakter tej fotografii sprawia, że często do niej wracam. A ilekroć to robię, obiecuję sobie więcej takich leśnych wypraw tej wiosny.


Fot. Carduelis spinus - muśnięty słońcem.

A co widział ów czyżyk albo - wypadałoby powiedzieć - pani czyżykowa? Jakiegoś - jak to mówią ,,ptasiarza'', który z zaciekawieniem się jej przyglądał, a po krótkiej ,,sesji'' zaczął oddalać się w kierunku domostw.

Ptasiarza może nieco zmęczonego, ale bez wątpienia - szczęśliwego.
Ostatnio zmieniony przez PiotrG 2011-04-10, 18:08, w całości zmieniany 3 razy  
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-04-09, 21:58   

Piotrze, przeczytałam z zaciekawieniem i ... niedosytem :( Piękny dzień, ciepły wiaterek na twarzy, słoneczko, a Twój wypad do lasu - taki krótki, tylko czyże ... No, ale tak widocznie miało być. I historyjka - o stadku czyżyków z piękną przedstawicielką gatunku. Sentymentalne wspomnienie, sympatyczna pamiątka :) ) :bravo:
Jeśli jest taka możliwość, a chyba jest, to - zgodnie z regulaminem - dodaj tytuł opowiadaniu i podpisz zdjęcie. Jest jeszcze czas. Sorry, że się wtrącam, ale żal by było gdyby Moderatorzy odrzucili, bo czegoś nie spełniasz, prawda? :roll:
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

PiotrG 
niemowa
Piotr Górny


Dołączył: 31 Maj 2010
Posty: 91
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2011-04-10, 11:46   

Prawda :-)
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-04-10, 23:33   

Ooo, teraz jest dobrze :) )
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

Psobas 
niemowa


Dołączył: 04 Lis 2010
Posty: 39
Skąd: Kłaj/Kraków

Wysłany: 2011-04-11, 23:38   samotny samotnik

Budzik zadzwonił o godzinie 4:45, bardzo ciężko było zwlec się z łóżka, nawet przypomniała mi się piosenka „ Godzina piąta minut trzydzieści…” i zamarzyłem żeby jeszcze tą chwilkę do 5:30 pospać. Dzień wcześniej nie mogłem zasnąć, na myśl o samotnikach, które widziałem 3 dni wcześniej w jednym miejscu, a podniecenie potęgowała myśl, że po dwóch miesiącach w końcu mogę wybrać się w teren!!!
Gdy dotarłem na miejsce było jeszcze ciemno, a wszystko w koło spowijała gęsta mgła, teraz dobrze znane mi miejsce wyglądało zupełnie inaczej, tajemniczo, dziko….
Szybko rzuciłem dwie siatki maskujące na wcześniej przygotowane prowizoryczne ukrycie, aby po krótkiej chwili znaleźć się w środku. Rozpoczęło się czekanie na samotnika, na wodzie mgła zamiast się przerzedzać gęstniała, a w oddali słychać było szaleństwo kaczek i odgłosy kurek wodnych, a ja nawet przez chwile nie usłyszałem samotnika. Przez boczną ścianę próbowałem wypatrzeć na wodzie jakiegokolwiek ruchu, w tym celu przesunąłem „lufę” obiektywy o jakieś 45 stopni i lustrowałem przestrzeń. Po około 40 minutach w moim obiektywie zobaczyłem płynącą w moją stronę parę nurogęsi, w pozycji „ bocznie ustalonej” próbowałem robić zdjęcia, ale w tej mgle fokus działał bardzo wolno, a na zrobionych zdjęciach na skutek wymuszonej pozycji horyzont leciał mocno w jedną stronę. Po krótkiej zabawie z nurogęsiami ptaki odpłynęły dalej, a moje oczekiwanie na samotniki rozpoczęło się na nowo, niestety ale spełzło na niczym. Wyszedłem z kryjówki złożyłem sprzęt i w tym momencie usłyszałem charakterystyczny melodyjny głos brodźca który zaskoczony moją osobą odfruną w nieznane mi miejsce.
Wracając do domu planowałem następną wyprawę, lecz tym razem postanowiłem fotografować nurogęsi!!!
W końcu nastąpił ten dzień, i znów budzik okrutnie wyrywa mnie ze snu, pędzę samochodem ile fabryka dała, aby jak najwcześniej być w ukryciu, które przebudowałem tak, aby tym razem mieć wygodną pozycję na fotografowanie nurogęsi. Idąc do czatowni zaczyna kropić deszcz, zaczynam zwalniać krok i bije się z myślami, czy aby na pewno jest sens, jednak jestem w terenie tak rzadko, że instynkt bezkrwawego łowcy zwycięża. Szybko rozkładam siatki i znikam w szarości pochmurnego poranka. Rozglądam się przez wizjer aparatu i widzę w oddali żerującego perkozka, ależ było moje zdziwienie z tak niespodziewanego gościa na tych wodach, jednak jest za daleko na dobre ujęcie. Przez chwilę obserwuję kurkę wodną, która przepływa przed obiektywem w kierunku, gdzie ostatnio spodziewałem się samotników, lecz na dobre ujęcie nie mogę liczyć, ze względu na fatalne warunki oświetleniowe. Leżąc przez chwilę zaczynam przysypiać, lecz z objęć morfeusza wyrywa mnie niskie chrapliwe nawoływanie nurogęsią. Kątem oka widzę dorodnego samca, który niestety nie płynie w moim kierunku, po czym nagle odlatuje, a ja zastanawiam się, czy to moja wina czy po prostu przypadek. Czas ucieka nieubłagalnie, jestem świadomy tego że za 1,5 godziny musze iść do pracy, a na wodzie nic się nie dzieje. Ciszę przerywa donośny głos kokoszki, która jest zaledwie 4 może 5 metrów od mojego ukrycia, z tym małym minusem, że w miejscu, gdzie ostatnio miały być samotniki. Odpinam bardzo powoli aparat ze statywu i wkładam w dziurę w siatce, gdzie jest kurka, pstrykam parę zdjęć, lecz odgłos migawki niepokoi ptaka, który odchodzi w ukrycie.
Fot1


(nie)płochliwa kokoszka iso 1250 f5,6 1/125s

Po chwili ptaszysko wraca, żeruje przez chwilkę, aby po usłyszeniu migawki wykonać ponowny manewr , a czynność tą powtarza kilkakrotnie. Zabawę z kokoszką przerywa charakterystyczny głos samotnika, który słyszę nad głową, a oczami wyobraźni widzę koszący lot tych ptaków, które wylądują gdzieś w pobliżu. Jakież było moje zdziwienie, gdy ptak wylądował 2-3m od mojego ukrycia, wybierając jednak dla siebie najgorsze miejsce z możliwych, czyli ani tam gdzie zerowała kokoszka, ani tuż przed moim obiektywem, który miał fotografować nury. Przez siatkę widzę jak podchodzi na jakieś 2.5m by po chwili znieść się o około 5m ode mnie. I znów bardzo wolno przekładam aparat na statyw by wystawić „działko” pod siatką, co niestety niepokoi ptaka, który jednak nie odlatuje tylko chowa się za małą kępą traw. I znów w „pozycji bocznie ustalonej” próbuje zrobić zdjęcie, jednak trawy nie pozwalają na pracę AF więc ostrzę ręcznie i wykonuje kilka ujęć, z których dwa są ostre.

fot. 2


Wystraszony samotnikiso 800 f5,6 1/125

Po chwili jednak samotnik „rozluźnia” się i daje się fotografować. Niestety znów zdjęcia wykonywane w „pozycji bocznie ustalonej” lecą w jedną stronę, co na szczęście daje się skorygować w programie graficznym.

fot. 3




"rozluźniony" samotnik 800 f5,6 1.200


W tym dniu udało mi się jeszcze sfotografować rycyka, którego podszedłem na około 15m a znaleziony zrzut jelenia sprawił, ze ten dzień mogłem zaliczyć do naprawdę udanych!! :)  Niestety ze względu na regulamin zamieszczam tylko trzy zdjęcia.
Wszystkie zdjęcia to 100% kadru, jedyny poważny zabieg to "wyprostowanie horyzontu.
 
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-04-12, 23:55   

Psobas ... ale ... wiesz, konkurs trwał do 11.04. włącznie .... to już chyba po terminie :shock: Co prawda Admin nie reaguje, w ogóle nikt - hmm, no to dobranoc :-) Fajna historyjka :)
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

Marek Paluch 
Analfabeta od urodzenia


Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 4166
Skąd: Opole

Wysłany: 2011-04-13, 07:34   

Haniu widzialem
zastanawiam sie nad tym ale regulamin to regulamin
konkurs zakonczony
_________________
www.marekpaluch.pl
www.fotoneo.pl
 
 
 

Psobas 
niemowa


Dołączył: 04 Lis 2010
Posty: 39
Skąd: Kłaj/Kraków

Wysłany: 2011-04-13, 13:49   

HANIU ALE JA TO WYSŁAŁEM W PONIEDZIAŁEK(11,04) PRZED 24, WCZORAJ TYLKO LITERÓWKĘ POPRAWIŁEM, MYŚLĘ, ŻE MOŻNA TO SPRAWDZIĆ, ZRESZTĄ TWOJA WYPOWIEDŹ JEST OPISANA DZIŚ 23:55, A JA MOJĄ WYPOWIEDŹ PISZĘ TEŻ DZIŚ TYLKO O OKOŁO 13:55, WIĘC BYĆ MOŻE JEST JAKIŚ BŁĄD??
 
 
 

Hanka 
forumowy nudziarz
Hanna Żelichowska



Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 1628
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2011-04-13, 19:29   

Rzeczywiście - przepraszam Cię, Psobas, w ogóle nie zauważyłam tego obsunięcia się czasu ... Dziwne. :oops:
A więc wszystko w porządku ... :-D
_________________
Szanujmy ptaki żyjące w naszym mieście. Bez ptaków środowisko miejskie będzie szare i nieprzyjazne ...
 
 

Marek Paluch 
Analfabeta od urodzenia


Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 4166
Skąd: Opole

Wysłany: 2011-04-13, 20:11   

Haniu zrobilas zamieszanie a ja tez nie sprawdzilem :(
_________________
www.marekpaluch.pl
www.fotoneo.pl
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

kontakt: galeria@ptaki-foto.pl

Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 12

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak